Jak już Wam pisałam podjęła wyzwanie wyćwiczenia kratki na brzuchu, zaczęłam częściej bywać na siłowni i interesować się ofertą zajęć fitness. Po krótkiej analizie dochodzę do wniosku, że absolutnym hitem są zajęcia z zakresu tzw treningu funkcjonalnego, który czasami jest pod nazwą cross fitu a czasami treningu crossowego. Generalnie zestaw nieskomplikowanych ćwiczeń wykonywanych w wielu seriach. Nieskomplikowaność ćwiczeni nie oznacza, że trening jest lekki, bo nie jest :)
Doszła do nas również moda na Medical Fitness, gdzie pod czujnym okiem trenera, fizjoterapeuty, lekarza i dietetyka mamy idealny trening na miarę dopasowany do oczekiwań, potrzeb i stanu zdrowia. Idealne dla osób po kontuzjach, z problemami z kręgosłupem i np osób z duża nadwagą które nie powinny bez konsultacji ze specjalistami rozpoczynać ćwiczeń.
Dla fitnessowych wyjadaczy, którzy są już zmęczeni i znudzeni wszelkimi ABT, TBC i Zumbą są atrakcyjne nowości. Takie jak fitness na linach/hamakach na których niemal cały czas wisimy głową w dół i wykonujemy rozmaite ewolucje. Kiedy człowiek wisi głową w dół, poprawia się praca układu nerwowego, cyrkulacja krwi, toksyny są wydalane oraz wydzielane są „hormony szczęścia”, takie jak np. serotonina. Zawiśnięcie możliwe jest dzięki podwieszanym pod sufitem hamakom, które zrobione są z bardzo wytrzymałego materiału, dlatego z zajęć mogą korzystać również osoby chcące zrzucić nadmiar kilogramów
Modny jest też trening na trampolinach, który wbrew pozorom jest nie tylko zabawny, ale i ciężki. Możemy spalić do 700 kalorii. Trening ma formę taneczną przy rytmicznej muzyce, czasami są wykorzystywane ciężarki lub koła hula hop.
Nieco ( może jednak bardzo!) wydaje mi się trening gladiatorów podczas, którego wykonuje się ćwiczenia zbliżone do czynności jakie wykonuje się podczas pracy na roli np przerzucanie snopków siana.
Na koniec trend prosto ze słonecznej Italii - Military Fitness gdzie trening wygląda jak dzień w koszarach.
Co Wy na to?
sobota, 12 lipca 2014
piątek, 11 lipca 2014
Akcja kratka na brzuchu
Bieganie, to wspaniały sport, dający frajdę, wolność, endorfiny i dobrą, wysmukłą sylwetkę. Jednak jak mawiają starzy, biegowi wyjadacze należy pamiętać, że bieganie, to nie tylko bieganie. Aby trening był kompletny, a nasze ciało przygotowane do pokonywania coraz liczniejszych kilometrów musimy wzmocnić praktycznie wszystkie partie mięśniowe. No może jogę twarzy możemy sobie podarować, jeśli akurat nas nie interesuje :)
Ale nie tylko o sprawne bieganie i wyniki chodzi. Zwłaszcza kobietom. Nie oszukujmy się wygląd też jest ważny i nie uwierzę, jeśli ktoś powie, że nie zwraca uwagi na ładna sylwetkę. Właśnie dlatego zdecydowałam się na trening personalny. Po pierwsze ze względu na to, że w końcu chciałabym wiedzieć jak prawidłowo wykonywać ćwiczenia i jak dopasować zestaw ćwiczeń do moich potrzeb, a po drugie dlatego, że z batem nad głową w postaci trenera trudniej odpuścić :)
Mój cel: ładny, umięśniony brzuch. Mam nadzieję, że wakacje 2015 będą pod hasłem "patrzcie na moją kratkę na brzuchu! :)".
Pierwszy trening wyglądał tak, że najpierw była seria ćwiczeń na ręce, nogi, brzuch, potem bieżnia i tak trzy serie w dosyć szybkim tempie. Na koniec naprawdę porządne rozciąganie. Ćwiczenia nie były skomplikowane, ale tak dobrane, że wszystkie partie pracowały wspólnie na sukces mojego brzucha. Trener korygował postawę, mówił które mięśnie powinny być napięte i którymi partiami należy pracować. Naprawdę warto posłuchac profesjonalisty.
Dzień po muszę przyznać, że czuję mięśnie i to jest super.Uwielbiam ten lekki ból, który sprawia, że mam poczucie dobrze wykonanej roboty. Kolejny trening juz jutro.
Następnym etapem będzie dopasowanie diety do planu treningowego. Na szczęście mój trener jest również dietetykiem, także wszystko będzie idealnie korespondowało.
A Wy macie doświadczenia z treningiem personalnym? Zadowoleni?
Ale nie tylko o sprawne bieganie i wyniki chodzi. Zwłaszcza kobietom. Nie oszukujmy się wygląd też jest ważny i nie uwierzę, jeśli ktoś powie, że nie zwraca uwagi na ładna sylwetkę. Właśnie dlatego zdecydowałam się na trening personalny. Po pierwsze ze względu na to, że w końcu chciałabym wiedzieć jak prawidłowo wykonywać ćwiczenia i jak dopasować zestaw ćwiczeń do moich potrzeb, a po drugie dlatego, że z batem nad głową w postaci trenera trudniej odpuścić :)
Mój cel: ładny, umięśniony brzuch. Mam nadzieję, że wakacje 2015 będą pod hasłem "patrzcie na moją kratkę na brzuchu! :)".
Pierwszy trening wyglądał tak, że najpierw była seria ćwiczeń na ręce, nogi, brzuch, potem bieżnia i tak trzy serie w dosyć szybkim tempie. Na koniec naprawdę porządne rozciąganie. Ćwiczenia nie były skomplikowane, ale tak dobrane, że wszystkie partie pracowały wspólnie na sukces mojego brzucha. Trener korygował postawę, mówił które mięśnie powinny być napięte i którymi partiami należy pracować. Naprawdę warto posłuchac profesjonalisty.
Dzień po muszę przyznać, że czuję mięśnie i to jest super.Uwielbiam ten lekki ból, który sprawia, że mam poczucie dobrze wykonanej roboty. Kolejny trening juz jutro.
Następnym etapem będzie dopasowanie diety do planu treningowego. Na szczęście mój trener jest również dietetykiem, także wszystko będzie idealnie korespondowało.
A Wy macie doświadczenia z treningiem personalnym? Zadowoleni?
wtorek, 8 lipca 2014
Biegacz na wakacjach
Mój urlop odszedł dawno w zapomnienie, bo ostatnio tyle pracy, że w domu jestem gościem. Niestety cierpią na tym również systematyczne treningi. Ale nie ma co się rozczulać, bo biegacz musi być twardy i wiadomo, że nie ma lekko.
Jednak na rozkręcający się sezon wyjazdowy chciałam Wam podsunąć pomysł na wakacje. Wakacje niekomercyjne, ciekawe, dla tych co stronią od turystycznych spędów, lubią alternatywę, wolność nieskrępowaną grupą wycieczkowiczów i przewodnikiem oraz tych, którzy "muszą" wygenerować czas na trening. Mowa o Gruzji. Na rynku sa już dostępne tanie loty i za 400 zł można razem z bagażem polecieć w dwie strony. My polecieliśmy do Kutaisi, następnie tzw marszrutką czyli lekko nadwyrężonym busikiem bez klimy, z zamkniętymi oknami i palaczami w środku, za to bardzo tanim i dosyć szybkim do Batumi i następnie do Tibilisi. Pierwszy dłuższy przystanek - Batumi, a tam pięknie, ciepło i niespodziewanie malownicze trasy do biegania. Ciągnący się kilometrami piękny deptak wzdłuż plaży i fajne uliczki dla tych, co lubia zwiedzać miasta biegając.
W Tibilisi natomiast był niesamwicie fajny, nowoczesny park w którym była kolejka linowa, która daje możliwość wjechania na gorę i zbiegania w dół lub odwrotnie, bardzo fajna opcja. Do tego piękne widoki i mega upał. Myślę, że maraton w tym mieście byłby wyczynem.
Niestety nie zostaliśmy na dłużej w górach, ale przejeżdżając można było zauważyć, że to wspaniałe, piękne miejsce dla wprawionych biegaczy.
Do tego w Gruzji można liczyć na dobre jedzenie, przepyszne owoce i warzywa, niskie ceny. Jedynym problemem jest dogadywanie się z Gruzinami. Angielski pojawia się sporadycznie, a rosyjski jest mieszanką z gruzińskim.
Jednak na rozkręcający się sezon wyjazdowy chciałam Wam podsunąć pomysł na wakacje. Wakacje niekomercyjne, ciekawe, dla tych co stronią od turystycznych spędów, lubią alternatywę, wolność nieskrępowaną grupą wycieczkowiczów i przewodnikiem oraz tych, którzy "muszą" wygenerować czas na trening. Mowa o Gruzji. Na rynku sa już dostępne tanie loty i za 400 zł można razem z bagażem polecieć w dwie strony. My polecieliśmy do Kutaisi, następnie tzw marszrutką czyli lekko nadwyrężonym busikiem bez klimy, z zamkniętymi oknami i palaczami w środku, za to bardzo tanim i dosyć szybkim do Batumi i następnie do Tibilisi. Pierwszy dłuższy przystanek - Batumi, a tam pięknie, ciepło i niespodziewanie malownicze trasy do biegania. Ciągnący się kilometrami piękny deptak wzdłuż plaży i fajne uliczki dla tych, co lubia zwiedzać miasta biegając.
W Tibilisi natomiast był niesamwicie fajny, nowoczesny park w którym była kolejka linowa, która daje możliwość wjechania na gorę i zbiegania w dół lub odwrotnie, bardzo fajna opcja. Do tego piękne widoki i mega upał. Myślę, że maraton w tym mieście byłby wyczynem.
Niestety nie zostaliśmy na dłużej w górach, ale przejeżdżając można było zauważyć, że to wspaniałe, piękne miejsce dla wprawionych biegaczy.
Do tego w Gruzji można liczyć na dobre jedzenie, przepyszne owoce i warzywa, niskie ceny. Jedynym problemem jest dogadywanie się z Gruzinami. Angielski pojawia się sporadycznie, a rosyjski jest mieszanką z gruzińskim.
Subskrybuj:
Posty (Atom)














