poniedziałek, 8 lutego 2016

Im więcej na głowie tym lepsza organizacja

Ostatnio wzięłam sobie na głowę kilka dodatkowych obowiązków ( m.in akademię Dietetyki w której zaczęłam sie uczyć, rozpoczęłam nowy projekt zawodowo-sportowy), co w połączeniu z pracą i życiem prywatnym sprawia, że mam naprawdę wypełniony kalendarz po brzegi. I właśnie w takie dni, kiedy poza pracą są jeszcze spotkania, jakieś sprawy urzędowe i np nauka ( bo jednym z nowych obowiązków jest szkoła) nagle jakoś mogę nie marnować czasu na głupoty, efektywniej pracować i jeszcze zrobić dobry trening. Zauważyłam, że z organizacją czasu i mobilizacją do treningów idzie mi najgorzej gdy mam zupełnie wolny i nie zaplanowany dzień. Wtedy długo śpię, potem kręcę się po domu, kawa, jedna, druga coś w tv i sama nie wiem kiedy połowa dnia już za mną.

Ciekawa jestem jak jest u Was? Wolne dni ciśniecie jak cytrynę? Czy podobnie jak ja lepiej sobie radzicie gdy macie wiele zadań do wykonania?






Ja nie mam możliwości trenowania rano, ponieważ chodzę do pracy na godz 6.00, także musiałabym wstawać o 3.00 żeby zdążyć pobiegać, no a to raczej nie wchodzi w grę. Dlatego gdy ostatnio udało mi się w weekend przed szkołą wyjść pobiegać, to doceniłam jakie to fajne uczucie. Od rana naładowane baterie, rozbudzenie maksymlane, no i totalny luz na resztę dnia...lub możliwość zrobienia drugiego treningu.
Aktualnie zdrowie wykluczyło mnie ze sportu, ale jak tylko mi się poprawi to wracam na maxa.

Mój typowy dzień: praca, sprawy"na mieście", chwila dla Męża, trening i chwila dla siebie ;)

1 komentarz:

  1. to zdecydowanie jest prawda :) ja też jestem bardziej zorganizowana jeśli więcej sobie narzucę :) czasami wydaje mi się, że nie da się racjonalnie danego planu zrealizować chyba że kosztem czegoś innego, ale jak widać da się i jest całkiem fajnie, jeszcze chwila luzu gdzieś zostaje :) wszystko dzieje się w naszej głowie i dobra organizacja to podstawa! pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń