Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bieganie po mieście. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bieganie po mieście. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 19 kwietnia 2016

Czy bieganie i miasto idą w parze?

Z jednej strony bieganie jest najbardziej naturalną formą ruchu,aktywności która towarzyszy człowiekowi od zawsze. Z drugiej strony razem z człowiekiem dotarło do miasta. No i nie zawsze mamy  możliwość, żeby biegać w parku czy lesie.  Wtedy jedyną opcją, zwłaszcza wieczorem, zwłaszcza dla kobiet jest przemieżanie przestrzeni miejskich. Skrzyżowania, ulice, światła, wieżowce, osiedla. ..po prostu duże miasto nad którym unoszą się spaliny.
Tutaj pojawiają się dwa obozy. Tych,którzy traktują bieganie jako integralną część życia i biegają wszędzie tam  gdzie akurat są i tych,którzy nie widzą sensu w bieganiu między blokami i stawiają tylko na naturę. 
Ja jako osoba mająca szalony plan dnia że wstawanie o 4.00 , pracowaniem od 6.00, odsypianiem po południu  nie zawsze mam siłę i czas na bieganie w czasie dnia. No i wtedy gdy nie mam towarzystwa wybieram trasy wzdłuż głównych ulic,gdzie jest jasno, w miarę bezpiecznie, są ludzie i czuje się bezpiecznie. Czy cierpię biegając w mieście? Nie.Kocham Warszawę, uwielbiam zgiełk, zamieszanie ,rytm miasta. Lubię gdy miejskie życie dostarcza atrakcji podczas treningu, gdy mogę zobaczyć nowe miejsca czy zerknąć na wystawy sklepów. Gdy uda się biegać w ciągu dnia to wybieram park,plaże, zakamarki Wilanowa. Każda opcja jest fajna :) A Wy co wybieracie?

niedziela, 27 października 2013

Biegiem po mieście

Wykorzystując dzisiejszą przepiękną polską, złotą jesień postanowiłam zrobić dłuższe wybieganie w promieniach słońca. Jako, że po głowie chodziło mi też, żeby pójść na długi spacer po Nowym Świecie, Krakowskim Przedmieściu i Starówce, to postanowiłam połączyć oba pomysły. Pobiegliśmy z Bemowa na Plac Bankowy, potem Długą i prosto przed Kolumnę Zygmunta.

 






 

Tu chwila na łyk wody i zdjęcie, a potem dalej na Plac Teatralny i przez centrum, wolę do domu. Starówka nie była do końca dobrym pomysłem, bo ciężko się biega w tłumie, ale szybko osiągnęliśmy cel jakim była kolumna Zygmunta i szybko uciekliśmy na mniej uczęszczane trasy.

 

 







 

Pogoda piękna, dobre nastroje, muzyka na uszach...naprawdę fajna wycieczka po mieście. Miło jest obserwować znane miejsca, przechodniów, turystów z innej, biegowej perspektywy. Bieganie stanowi taki super dodatek. Bo niby byłoby fajnie np spacerować i tez być na warszawskich ulicach, mijać ludzi, wczuć sie w klimat, jednak jednocześnie biegnąc to tak jak latać klasa ekonomiczna albo w pierwszej klasie. Niby i to i to fajne, ale jednak miło mieć lux bonus :)


Z pewnością powtórzymy taki biegowy city break, może następnym razem Żoliborz albo Muranów znajdą się na naszej trasie.


Zapewne jest wielu przeciwników biegania w mieście i pojawią się głosy, że lepiej pobiegać w lesie. Jednak ja jestem typowym mieszczuchem i dzieckiem XXI wieku. Potrzebuje wielu bodźców, bo szybko się nudzę. Dlatego zanim zaczęłam biegać z muzyką czy radiem na uszach moim podstawowym problemem w bieganiu nie była kondycja lecz nuda. Po 30 minutach i przemyśleniu zaległych spraw zaczynałam się nudzić. Teraz czas leci szybko, nie zastanawiam się nad każdym kilometrem i łatwiej pokonuje dystanse.


A Wy urządzacie przebieżki po mieście czy raczej łono natury?