Z jednej strony bieganie jest najbardziej naturalną formą ruchu,aktywności która towarzyszy człowiekowi od zawsze. Z drugiej strony razem z człowiekiem dotarło do miasta. No i nie zawsze mamy możliwość, żeby biegać w parku czy lesie. Wtedy jedyną opcją, zwłaszcza wieczorem, zwłaszcza dla kobiet jest przemieżanie przestrzeni miejskich. Skrzyżowania, ulice, światła, wieżowce, osiedla. ..po prostu duże miasto nad którym unoszą się spaliny.
Tutaj pojawiają się dwa obozy. Tych,którzy traktują bieganie jako integralną część życia i biegają wszędzie tam gdzie akurat są i tych,którzy nie widzą sensu w bieganiu między blokami i stawiają tylko na naturę.
Ja jako osoba mająca szalony plan dnia że wstawanie o 4.00 , pracowaniem od 6.00, odsypianiem po południu nie zawsze mam siłę i czas na bieganie w czasie dnia. No i wtedy gdy nie mam towarzystwa wybieram trasy wzdłuż głównych ulic,gdzie jest jasno, w miarę bezpiecznie, są ludzie i czuje się bezpiecznie. Czy cierpię biegając w mieście? Nie.Kocham Warszawę, uwielbiam zgiełk, zamieszanie ,rytm miasta. Lubię gdy miejskie życie dostarcza atrakcji podczas treningu, gdy mogę zobaczyć nowe miejsca czy zerknąć na wystawy sklepów. Gdy uda się biegać w ciągu dnia to wybieram park,plaże, zakamarki Wilanowa. Każda opcja jest fajna :) A Wy co wybieracie?
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pozdrów biegacza. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pozdrów biegacza. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 19 kwietnia 2016
Czy bieganie i miasto idą w parze?
poniedziałek, 18 stycznia 2016
Przemyślenia biegaczki. Każdy czasami ma treningowy kryzys.
Na początku chcę podkreślić, że to co piszę są to moje odczucia, pisane z mojej perspektywy, nie chcę się do nikogo porównywać i mam świadomość, że moje treningi mogą być śmiesznie lekkie dla wytrawnych biegaczy. Mam nadzieję, że powstrzymam tym ewentualne hejty.
A teraz do rzeczy. Rok 2015 pod kątem biegowym miał dla mnie oznaczać po pierwsze run&travel i debiut w maratonie. Podróżowanie i bieganie zrealizowane w pełni, wielka chęć i wola była, żeby plan maratoński tez się ziścił. w tym celu zapisałam się na szereg biegów mających pomóc w przygotowaniu. Były 5,10, 15 km i półmaratony. W sumie uzbierało się ok 12 startów. Może więcej, ale wszystkich mogę już nie pamiętać.
Lato 2015 dopisało, więc treningi w tropikach i w podobnych warunkach starty chwilami były naprawdę trudne. Zwłaszcza 15km w Ciechanowie gdy było 35 stopni i zero cienia.
ale uznałam, że w ramach przygotować do startu w maratonie we Wrocławiu przyda się kilka dłuższych startów i ostro cisnęłam. do tego treningi samodzielne i z drużyną. Trenowałam 4 razy w tygodniu + niemal w każdy weekend jakis start. Byłam nakręcona, wpadłam w rytm i działałam siła rozpędu. Niestety mimo bardzo ( jak na mnie ciężkich treningów) wyniki były dramatycznie kiepskie. pod koniec sierpnia w półmaratonie miałam gorszy wynik niż w debiucie półmaratońskim 3 lata temu..... Normalnie ręce opadały...
No ale już wszystkim ogłosiłam swój start, z resztą do udziału w Maratonie Wrocławskim zostałam zaproszona przez organizatorów, więc nie było mowy o poddawaniu.
W połowie września pobiegłam maraton w 27 stopniowym upale, na koniec czułam się mega zmęczona, ale tez w totalnej euforii.
Jednak ogromne zmęczenie po maratonie, skatowanie organizmu treningami i startami w upałach, a do tego brak motywacji w postaci wyników sprawiły, że bieganie zaczęło mnie stresować.
Naturalne pytania o wyniki ( efekty ciężkiej pracy) mnie irytowały, bo jak wytłumaczyć że biegasz, biegasz i biegasz, do tego fitness, zdrowe odżywianie i zamiast życiówek cofanie.
Pobiegłam jeszcze "Biegnij Warszawo" i Półmaraton nad jeziorem Garda, a potem poczułam, że potrzebuje przerwy.
Przez dwa miesiące biegałam tempem turystycznym, bez planu, bez zegarka, bez napinki. Chciało mi się, to wychodziłam. Nie chciało, to szłam na siłownie, fitness czy ostatnio trampoliny.
W trampolinach odkryłam przyjemność i radochę, po prostu chciało mi się ta chodzić, a już pierwszy podskok wywoływał radochę. No i takim sposobem wiecie co się stało? zachciało mi sie znowu biegać. więcej, częściej i dłużej. Pobiegłam w Biegu chimiczówki na luzie, bez spinki czy będzie życiówka, z usmiechem i wolna głowa.
Trochę mi zajęło, żeby nauczyć się podejścia przyjemnościowego do sportu, ale mam nadzieję, że tak już zostanie. Bo w końcu bieganie, to nie jest moja praca. Zawodniczka nie zostanę. A o podium mogę zacząć myśleć jak dobiję do kategorii K60 ;)
Także życzę Wam, żebyście znaleźli środek. Dawali z siebie wszystko, ale tylko do chwili gdy będzie to przynosiło radość. Gdy zacznie męczyć poszukajcie czegoś innego albo zróbcie sobie przerwę :)
niedziela, 17 stycznia 2016
Bieg Chomiczówki i noworoczne przemyślenie
Sezon startowy otworzyłam 33.Biegiem Chomiczówki. Od lat słyszałam o tym biegu, że jest świetna atmosfera, fajny dystans 15 km i idealna okazja, żeby spotkać biegowych znajomych. W tym roku w końcu się udało i z numerem 77 stanęłam na linii startu. Muszę przyznać, że trochę się obawiałam po pierwsze biegania między blokami na Chomiczówce, a po drugie i chyba bardziej przerażające aż trzy pętle po 5km.
Uzbrojona w dobry humor, ciepłą czapkę i komin, a także w mp3 ze sprawdzoną playlistą.
Okazało sie, że moje obawy były zupełnie niepotrzebne, biegło się super fajnie, zero kryzysów, trasa była tak kręta i zawiła, że nawet sie nie nudziła i zanim zaczęłam się zastanawiać kiedy koniec, to już widziałam panią z tabliczką "kilometr do mety".
Biegłam na spokojnie, dla przyjemności, bez zabijania się o życiówkę. I chyba właśnie takie podejście w moim przypadku ma większy sens. Nie jestem biegaczką z szansami na dołączenie do elity i walkę o pudło. Dlatego stresowanie się tym czy urwę parę sekund ew minut nie ma najmniejszego sensu. Jak się uda, to super, jeśli nie to nic złego się nie dzieje. Wcześniej to ogólne ciśnienie na wyniki, życiówki, starty sprawiło, że zaczęłam się spalać. Start zamiast przyjemnością był stresem. W ostatnim czasie udało się dojść do punktu w którym po prostu ciesze sie sportem.
A sam bieg bardzo udany. Punktualny start, dobrze oznaczona trasa, solidne zabezpieczenie medyczne. Na mecie gorąca herbata, grochówka i możliwość zrobienia pamiątkowego zdjęcia.
Poza walorami biegowymi i towarzyskimi, bo jest to impreza na której można spotkać wielu znajomych były też mocne emocje sportowe. W biegu wzięło udział kilku naprawdę dobrych biegaczy. A ostra walka między Emilem Dobrowolskim i Błażejem Brzezińskim toczyła się do samego końca.
Uzbrojona w dobry humor, ciepłą czapkę i komin, a także w mp3 ze sprawdzoną playlistą.
Okazało sie, że moje obawy były zupełnie niepotrzebne, biegło się super fajnie, zero kryzysów, trasa była tak kręta i zawiła, że nawet sie nie nudziła i zanim zaczęłam się zastanawiać kiedy koniec, to już widziałam panią z tabliczką "kilometr do mety".
Biegłam na spokojnie, dla przyjemności, bez zabijania się o życiówkę. I chyba właśnie takie podejście w moim przypadku ma większy sens. Nie jestem biegaczką z szansami na dołączenie do elity i walkę o pudło. Dlatego stresowanie się tym czy urwę parę sekund ew minut nie ma najmniejszego sensu. Jak się uda, to super, jeśli nie to nic złego się nie dzieje. Wcześniej to ogólne ciśnienie na wyniki, życiówki, starty sprawiło, że zaczęłam się spalać. Start zamiast przyjemnością był stresem. W ostatnim czasie udało się dojść do punktu w którym po prostu ciesze sie sportem.
A sam bieg bardzo udany. Punktualny start, dobrze oznaczona trasa, solidne zabezpieczenie medyczne. Na mecie gorąca herbata, grochówka i możliwość zrobienia pamiątkowego zdjęcia.
Poza walorami biegowymi i towarzyskimi, bo jest to impreza na której można spotkać wielu znajomych były też mocne emocje sportowe. W biegu wzięło udział kilku naprawdę dobrych biegaczy. A ostra walka między Emilem Dobrowolskim i Błażejem Brzezińskim toczyła się do samego końca.
niedziela, 29 grudnia 2013
POZDRÓW BIEGACZA WŚRÓD HEROSÓW 2013!!!!!
W najnowszym numerze Runner's World zostały przyznane tytuły biegowych osobowości roku HEROSI 2013. A owi Herosi, to zdaniem kapituły osoby, które pokazują, że bieganie to coś więcej niż sport. Tytuł jest przyznawany w kilku kategoriach :
NADZIEJA - Patrycja Wyciszkiewicz
MISTRZ MASTERS - Jan Morawiec
NAJLEPSZY Z ELITY - Henryk Szost
IDEALNY TRENER - Zbigniew Nadolski
IMPONUJĄCY DOBROCZYŃCA - Michał Leśniewski "Spartanie dzieciom"
HIT MOTYWACJA - Karina Stadnicka i akcja Pozdrów Biegacza :))))
Ja za odznaczenie i zauważenie akcji i mojej skromnej osoby bardzo dziękuję, niezmiernie się cieszę i wciąż nie mogę uwierzyć że w ciągu kilku miesięcy pokonałam drogę od uczucia "rzyganie krwią" po przebiegnięciu 1km do bezproblemowego przebiegnięcia 24 km podczas "Biegu od metra". Do tego wszystkiego akcja "Pozdrów Biegacza" się przyjęła i zostaje coraz częściej zauważana :)
poniedziałek, 4 listopada 2013
Internetowa społeczność Biegaczy
W najnowszym Runner'sie artykuł o internetowej społeczności biegaczy. Autor z jednej strony opisuje grupę blogerów piszących o treningach, z drugiej strony pisze o systemie wymiany informacji, umawianiu na treningi czy udzielaniu porad biegowym przedszkolakom przez "starych wyjadaczy". Poruszony jest też wątek aplikacji pomagających w kontrolowaniu treningów i dzieleniu się wynikami.
Mowa jest też o obśmiewanym trendzie wrzucania zdjęć z treningów, udostępniania wyników na portalach społecznościowych i takim haśle "jeśli nie odpaliłeś endomondo to tak jakbyś nie zrobił treningu". Jednak cokolwiek by nie mówiono o wirtualnej twarzy biegaczy, to myślę, że bardzo fajnie, że tworzy się taka zintegrowana społeczność fanów biegania. Mnie osobiście motywuje do treningów pisanie bloga i pozytywne komentarze na facebooku. To trochę jak doping podczas biegu, tyle że w internetowym wydaniu.
A teraz czas na autopromo. W Runner'sie jest też mowa o mojej akcji Pozdrów Biegacza. Polecam :)
A Was motywuje społecznośc internetowa? Czytanie/pisanie blogów zachęca do biegania?
wtorek, 24 września 2013
Pozdrów Biegacza!
Akcja "Pozdrów Biegacza" o której kiedyś Wam pisałam czyli moja inicjatywa w ramach której zachęcam do integracji wśród biegaczy i do pozdrawiania na trasie treningu ostatnio cieszy się coraz większym powodzeniem. Nawet się nie spodziewałam, że tylu biegaczy podchwyci pomysł. O akcji napisało kilka portali, w tym www.kobietkibiegają.pl możecie przeczytać TUTAJ ,
Poza tym o akcji napisała INFORMACYJNA AGENCJA RADIOWA, a za nią TVP INFO.
Tym sposobem akcja zaczęła się rozkręcać, poparli ją organizatorzy BIEG BEMOWA 2013. A jutro o godzinie 16.00 opowiem o akcji w radiu Bemowo.fm , zachęcam serdecznie do słuchania w Internecie oraz do lajkowania akcji na facebooku LUBIĘ TO !
A najbardziej polecam pozdrawianie innych biegaczy na ścieżkach, bo to nic nie kosztuje a może komuś dodać energii, uśmiechu i skrzydeł. Pozdrów Biegacza!!!!!
Przedstawiam Wam również logo w wersji męskiej :
oraz logo w wersji damskiej:
Lub jak kto woli odwrotnie :) Jak Wam się podoba?
niedziela, 25 sierpnia 2013
Eksplorowanie dzielnicy podczas biegania
Jak na niedzielę przystało w planie miałam 10 km wybieganie. Już miałam pobiec stałą trasą 10 kilometrową czyli od bemowskiego ratusza Górczewską do Parku Moczydło, tam 3 pętle i do domu, ale pomyślałam, że czas poznać jakieś nowe zakątki. Wybór padł na Stare Bemowo. Dobiegliśmy Lazurową do WAT'u, potem zielonymi ścieżkami na skraj lasu.
Małymi urokliwymi uliczkami, położonymi w leśnej okolicy biegaliśmy bez konkretnego celu, zwiedzając okolice. Małe domki, cisza, spokój.... kto by pomyślał, że tuż obok sa wielkie osiedla i lotnisko! Dobiegliśmy do ogrodzenia lotniska Bemowo, no i osiedlowymi ulicami, krążąc po okolicy dobiegliśmy do domu. W sumie 10 km w 1h. Bez szału, na spokojnie, ale też bez wstydu :)
Innym razem zabiegaliśmy sie w okolice Osiedla Przyjaźń, kolorowych, zabawnych domków w których sa akademiki, dom kultury, działki, ale i normalne domu. Totalnie odrealnione miejsce. Zupełnie jak z bajki.
Kolejnym plusem biegania jest to, że możemy poznać miejsce w którym mieszkamy, żyjemy z zupełnie innej strony. W codziennym biegu nawet nie mam czasu wpaść na pomysł, żeby włóczyć się po okolicy. Codzienny plan działania w obrębie dzielnicy zakłada zjazd windą do garażu, samochód-praca-praca-zakupy-dom. Mało miejsca na poznawanie okolicy. Tymczasem bieganie daje chwilę na zastanowienie, na obserwację, na zwiedzanie i oczywiście pozdrawianie biegaczy :)
Bieganie daje zupełnie inną perspektywę! Dzięki bieganiu mogę powiedzieć, że moja dzielnica jest fajna, wcześniej uważałam ją za nudne blokowisko :)
A jakie są Wasze biegowe odkrycia?
Subskrybuj:
Posty (Atom)














