Jak na niedzielę przystało w planie miałam 10 km wybieganie. Już miałam pobiec stałą trasą 10 kilometrową czyli od bemowskiego ratusza Górczewską do Parku Moczydło, tam 3 pętle i do domu, ale pomyślałam, że czas poznać jakieś nowe zakątki. Wybór padł na Stare Bemowo. Dobiegliśmy Lazurową do WAT'u, potem zielonymi ścieżkami na skraj lasu.
Małymi urokliwymi uliczkami, położonymi w leśnej okolicy biegaliśmy bez konkretnego celu, zwiedzając okolice. Małe domki, cisza, spokój.... kto by pomyślał, że tuż obok sa wielkie osiedla i lotnisko! Dobiegliśmy do ogrodzenia lotniska Bemowo, no i osiedlowymi ulicami, krążąc po okolicy dobiegliśmy do domu. W sumie 10 km w 1h. Bez szału, na spokojnie, ale też bez wstydu :)
Innym razem zabiegaliśmy sie w okolice Osiedla Przyjaźń, kolorowych, zabawnych domków w których sa akademiki, dom kultury, działki, ale i normalne domu. Totalnie odrealnione miejsce. Zupełnie jak z bajki.
Kolejnym plusem biegania jest to, że możemy poznać miejsce w którym mieszkamy, żyjemy z zupełnie innej strony. W codziennym biegu nawet nie mam czasu wpaść na pomysł, żeby włóczyć się po okolicy. Codzienny plan działania w obrębie dzielnicy zakłada zjazd windą do garażu, samochód-praca-praca-zakupy-dom. Mało miejsca na poznawanie okolicy. Tymczasem bieganie daje chwilę na zastanowienie, na obserwację, na zwiedzanie i oczywiście pozdrawianie biegaczy :)
Bieganie daje zupełnie inną perspektywę! Dzięki bieganiu mogę powiedzieć, że moja dzielnica jest fajna, wcześniej uważałam ją za nudne blokowisko :)