Pokazywanie postów oznaczonych etykietą biegi wyjazdowe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą biegi wyjazdowe. Pokaż wszystkie posty

sobota, 21 września 2013

III GRÓJECKI BIEG ULICZNY






Dzisiaj byłam na pierwszym biegu wyjazdowym w....Grójcu. Wiem brzmi troszkę zabawnie, biegacze piszą o biegowych podbojach dużych miast, Europy i Świata a ja tu wyskakuje z Grójcem 40 km od Warszawy :) Przyjechaliśmy na miejsce ponad godzinę przed startem, więc mieliśmy czas, by spokojnie odebrać numery startowe i pakiety. Wygodnym rozwiązaniem było to, że mogliśmy zapłacić na miejscu.

Jako, że bieg wybierałam w pośpiechu, to nie sprawdziłam jaka jest trasa i strasznie się zdziwiłam.

                                                       5 RAZY TA SAMA PĘTLA!




Trochę się przeraziłam, bo zazwyczaj gdy biegam dwa razy tę samą trasę, to po pierwszej pętli mam kryzys. Bałam się, że tu będą 4 takie kryzysy.




Na linii startu było ok 100 -150 osób, dużo mniej niż obleganych, warszawskich imprezach. Nie było też facebookowych sportowców, bo pewnie za mały lans, daleko i bez szans na lajki. Tak więc stanęłam obok grupy ludzi po których widać, że 10km to oni biegają na rozgrzewce, maratony kolekcjonują jeden po drugim i naprawdę znają się na rzeczy. Zazwyczaj w czasie biegów mam dobre, średnie tempo. Na metę dobiegam bez szału, ale też z pewnością bez wstydu. A tu już po kilometrze odkryłam, że biegnę prawie ostatnia, biegnąc ze średnią 5.50/km. Już miałam palić się ze wstydu, ale przyspieszyłam. Wpadłam w dobry rytm, telefon dobrze pomieszał utwory i dzielnie zaliczałam kolejne okrążenia. Miałam atak stresu na początku biegu, który utrudniał równy oddech oraz kryzys zmęczenia w okolicach 7 km, ale generalnie biegło się bardzo dobrze. Słoneczna, ciepła, piękna polska złota jesień, płaska trasa i miła atmosfera. Moja druga połówka wyprzedziła mnie o dwa okrążenia :) ale i tak udało się zrobić życiówkę. Poprawiłam czas na 10 km z 1h1min na 60 min. RADOŚĆ!!!!



Organizacja biegu naprawdę była bardzo dobra, zabezpieczone ulice, na każdej pętli wodopoje, zagrzewający do walki o czas prowadzący imprezę i masa uśmiechniętych kibiców. Jako, że Grójec i okolice słyną z najlepszych jabłek, to i w pakiecie startowym znalazły się owoce i sok lokalnej produkcji, do tego wafelki i energetyk.



 Natomiast na mecie czekały bardzo ładne medale. Na pewno przyjedziemy za rok, no i zaostrzyło to nasz apetyt na biegi wyjazdowe :)




Wracając w nagrodę za życiówkę zatrzymaliśmy się w malowniczym zajeździe, który wygląda jak mazurski pensjonat, a tymczasem jest przy trasie szybkiego ruchu w mało atrakcyjnej lokalizacji. Jednak sprawia, że można się zrelaksować.









Chcąc uniknąć korków w Raszynie przejechaliśmy przez podwarszawskie Michałowice, a tam Pałac Wenecja i miejsce, które może się kojarzyć z każdym krajem egzotycznym, ale na pewno nie z Polską. Przepiękny ogród, soczysta, zielona trawa, palmy, kwiaty. Pałac na wodzie, gondole, łódki, mosty...no naprawdę elegancja Francja. Aż wierzyć się nie chce, że kilka lat temu była tam ferma kurza i tzw żwirownia... Sami zobaczcie

 

 











A Wy odkryliście ostatnio jakieś zaskakujące miejsca?