Miało być pięknie, dzisiaj miałam rozpocząć serię biegów w ramach Korony Półmaratonów Polski. Pierwszy biega w rodzinnym mieście czyli PZU Półmaraton Warszawski. Przygotowania od początku roku, ostatni mocny akcent w górach tydzień temu. Zredukowana waga....jakby luksusowo. Nawet moja szybsza połowa pierwszy raz w historii zgodził się, że pobiegniemy półmaraton razem, żebym nie gubiła tempa. Pozostał odbiór pakietów i ogieeeeń!
Tylko niestety już w Zakopanem pojawił się lekki kaszel, po przyjeździe do Warszawy choroba zaczęła się rozkręcać. Postanowiłam "rozbiegać to wszystko", bo wiadomo, że bieganie dobre na wszystko...No i w środę zrobiliśmy świetne , trailowe 13 km po Wilanowie.
Potem było juz tylko gorzej, a skończyło się zapaleniem gardła i tchawicy..PZU Półmaraton Warszawski widziałam na monitorze klikając okienko "transmisja na żywo"....A wszystko było tak dokładnie zaplanowane, wyczekane...miało być tak pięknie.
Wiadomo, że w Koronie jest 10 imprez biegowych, więc spokojnie nadrobię. Wiadomo, że jeszcze w wielu biegach wystartuje, wiadomo, że całe życie przede pną...ale jednak rozczarowanie wielkie. No i po chorobie zawsze mija chwila zanim odzyska się formę. Co za pech....
A tak spędzam teraz czas..zaprzyjaźniona z nowym sprzętem :)
A wszystkim, którzy dzisiaj startowali w Warszawie, Dębnie, Paryżu czy jakimkolwiek innym miejscu gratuluję i biegowo pozdrawiam!!!!


