Nie ma co się oszukiwać. Moda na sport, na bieganie, na fajną sylwetkę jest olbrzymia i nie tylko sprawia, że jesteśmy zmotywowani i zaprogramowani na sport i zdrowe odżywianie, ale także jest to potężny biznes. Książki o tematyce sportowej, "jak być piękną, młodą i wysportowaną w 30 dni", jak w miesiąc przygotować się do maratonu pojawiają się jak grzyby po deszczu i znikają w lawinie nic nie wartych nowości.
Dlatego muszę Was ostrzec. "Historia tysiąca lęków", to pozycja absolutnie OBOWIĄZKOWA.Dla tych, którzy marzą o czymś, ale wiecznie to odkładają.Dla tych, którzy sa skoczkami spadochronowymi albo zawsze chieli to zrobić, dla tych którzy potrzebują motywacji, wzorców i dla tych, którzy po prostu szukają dobrej książki.
Napisana w formie pewnego rodzaju dziennika, bo autor przeprowadza nas przez historię swojego życia od pierwszego, dziecięcego zachwytu światem do punktu kulminacynego czyli skoku ze spedochronem z balonu, ze stratosfery ( wysokośc ponad 11 tysięcy metrów) przy temperaturze - 60 stopni, z prędkością ponad 350 km/h.
Wspólnie z autorem będziemy błądzili w górach, gdzieś w okolicach szczytu Materhorn, przeżyjemy pierwszy sok ze spadochronem, zwiedzimy Nową Zelandię i totalnie wsiąkniemy w środowisko skoczków spadochronowych. To co zrobi największe wrażenie, to oczywiście punkt kulmincyjny czyli wielki skok i seria przygotowań do tego wydarzenia. Jednak, to co dodaje uroku książce, to dialogi wewnętrzne autora, zabawne przemyślenia i przede wszystkim świetny język jakim jest napisana.
Książka motywuje, ale jednocześnie uświadamia, że lęk i wątpliwości to ldzkie sprawy i nie ma w nich niczego złego.
Miałam przyjemność nie tylko przeczytać książkę, ale i rozmawiać z autorem w mojej audycji Rozbiegani w Czwórce Polskim Radiu. Gorąco polecam!
tu można posłuchać rozmowy
