Osoby, które chcą zacząć uprawianie jakiegoś nowego sportu dzielą się na dwie grupy. Pierwsza jeszcze zanim stwierdzi czy sport im odpowiada kupuje wszystkie najmodniejsze ciuchy, buty, gadżety, twierdząc, że maja wtedy lepsze samopoczucie i motywacje. Druga grupa trenuje w tym co ma, angażując minimalne nakłady finansowe, żeby sprawdzić czy dyscyplina jest akurat dla nas.
Ja należę do tej drugiej grupy, która najpierw korzysta z tego co ma np ciuchów fitnessowych, butów kupionych na wyprzedaży za 20 euro i sprawdza, sprawdza czy to moja dyscyplina i czy zajawka szybko nie minie :) Po trzech miesiącach doszłam do wniosku, że bieganie jest dla mnie, że coraz bardziej wciąga no i że należy mi się jakaś nagroda w postaci dobrych butów. Teorii na temat doboru idealnego obuwia jest oczywiście cała masa, są bieżnie skanujące układ naszej stopy, kamery, testy... można szaleć.
Ja postawiłam na kilka elementów. Po pierwsze zadałam sobie pytanie"Co mi doskwiera w moich starych butach?Jakie mam dolegliwości?" - po rachunku sumienia początkującej biegaczki już wiedziałam, że po ostatnim starcie na 10 km mam czarne paznokcie, że czasami boli lewa pięta i często boli prawa łydka. Wynik - buty za ciasne, za mała amortyzacja.
Ze spraw może nieco mniej ważnych, ale na pewno ważnych dla komfortu biegacza zwłaszcza w czasie afrykańskich upałów, to fakt, ze stare buty nie były przewiewne.
Druga sprawa, to nawierzchnia, po której biegam. Oczywiście wiadomo, że najzdrowiej biegać w lesie, ale niestety opcja taka występuje okazjonalnie, a na co dzień mam do dyspozycji ścieżki rowerowe na warszawskim Bemowie.
Wybór sklepu padł na Asics'a, który moim zdaniem w dobry sposób łączy jakość, design i cenę. Profesjonalna sprzedawczyni zrobiła ze mną wywiad: jak długo biegam, gdzie biegam, jakie dystanse, czy mam kontuzje i dostałam kilka par do przymiarki. Jak to w życiu bywa, te najładniejsze były za twarde, te najwygodniejsze nie były aż takie ładne, ale rozsądek wygrał. No i są!
Wczoraj wieczorem pokonałam w nich 8 km i muszę przyznać, że czuję się w nich bosko. Wygodne, nic nie uciska, nie ociera, a amortyzacja sprawiła, że pierwszy raz wróciłam do domu bez lekkiego bólu łydki. A na dodatek są przewiewne i stopa ma dużo większy komfort.
A jak na kobietę zakochana w modzie przystało poszłam po buty, a wyszłam również ze spodenkami i opaską :)
A Wy co ostatnio kupiliście do biegania? Co poza butami Waszym zdaniem jest niezbędne? co powinnam kupić następnym razem?