Wielki boom na ćwiczenie przed ekranem telewizora czy komputera trwa już od dłuższego czasu, jednak mimo wielkiej mody na ćwiczenia z Mel C, Ewą Chodakowska i innymi Mariolami Bojarskimi jakoś się nie wciągnęłam. Przyczyn takiego stanu rzeczy jest wiele. Po pierwsze brak otwartej przestrzeni i swobody ruchów. Trudno się robi ćwiczenia między kanapą a stołem, z drugiej strony codzienne przemeblowania są zbyt skomplikowane. Kolejnym punktem na nie jest brak innych osób. Mnie ludzie motywują i dużo łatwiej wykonać serię ćwiczeń w grupie. Trzeci punkt to sama celebracja. Ja lubię spakować rzeczy, pojechać do klubu fitness i tam poćwiczyć. No i ostatni punkt, to brak trenera, który by skorygował błędy, które mogą wpłynąć np na obciążanie kręgosłupa.
Z drugiej strony, żeby nie było że widzę tylko złe punkty, ćwiczenie w domu nie wymaga dostosowania się do grafiku, nie wiąże się z kosztami oraz dojazdem. a jak pokazują metamorfozy na facebook'u Ewy Chodakowskiej efekty ćwiczeń mogą być naprawdę imponujące.
Podsumowując wszelkie odmiany fitnessu w klubie, siłownia w klubie, a bieganie, wiadomo tylko i wyłącznie w plenerze.
Aż tu nagle w ostatnia sobotę najzwyczajniej w świecie zaspałam na "płaski brzuch", a zależało mi na tym, żeby zrobić trening. Chodzę na zajęcia do naprawdę znakomitej trenerki w Calypso Wola Park, która nie katuje nas brzuszkami przez 50 min i do domu, tylko w naprawdę przemyślany sposób sprawia, że modelujemy wszystkie partie mięśni brzucha. Dzięki temu łatwo mi było odtworzyć serię ćwiczeń w domu i...nie było wcale tak źle. Włączyłam sobie film i sama nie wiem, kiedy zleciał mi naprawdę intensywny trening. Nie mówię, że stanę się teraz fanką fitnessu dywanowego, ale jako alternatywa lub uzupełnienie treningu jest ok.
A co do ćwiczeń na mięśnie brzucha to poza brzuszkami standardowymi i skosami w wersji single i na dwa oraz to samo z nogami w górze, następnie tzw. "nożyce" są jeszcze inne ćwiczenia. Moje ulubione po którym moja talia naprawdę weszła w inny, mniejszy wymiar polega na tym, że bierzemy do ręki ciężarek 4kg ( obciążenie do sztangi), stajemy prosto, ze złączonymi nogami i opuszczamy rękę z ciężarkiem maksymalnie w dół, wzdłuż boku. Ćwiczenie w wersji single i pulsowanie.To samo oczywiście z drugiej strony. Następnie ten sam ciężarek opuszczamy z tyłu do przeciwległej nogi. No i na koniec bierzemy ciężarek w obie ręce, trzymamy nad głową i kręcimy obszerne koła. Efekt gwarantowany!
A jak u Was z ćwiczeniem w domu? Lubicie? Macie doświadczenie? Są efekty?