Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Słoneczny Brzeg. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Słoneczny Brzeg. Pokaż wszystkie posty

środa, 28 sierpnia 2013

Dieta biegacza na wakacjach

Dieta biegacza, czy ogólniej osoby aktywnej, która dba o zdrowy tryb życia, to problem. Szybkie przekąski, lody, gofry, słynna ryba z frytkami no i większa dawka alkoholu niż zwykle nie sprzyjają dbaniu o kalorie... Do tego więcej wolnego czasu, chęć spróbowania nowych smaków, no i często opcja All Inclusive potrafi zagrażać naszej fit sylwetce.


Bułgaria w której jestem na wakacjach naprawdę bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła pod kątem jedzenia. W hotelu jest cała masa naprawdę przepysznych warzyw. Tutaj pomidory, ogórki, marchewki,mają inny, słodszy, wakacyjny smak. Hitem jest oczywiście sałatka szopska. Pomidor, ogórek i bułgarski ser.





Kolejnym kulinarnym hitem są bardzo proste, ale moim zdaniem naprawdę świetne kubeczki z owocami. Nigdy nie widziałam czegoś takiego w Polsce. Na plaży w Ustce czy Juracie możemy zjeść loda, jagodziankę, frytki czy wypić piwo. Ale owoce? No chyba, że sami zadbamy...A tutaj proszę bardzo jaka oferta zdrowych pyszności











Fajne jest również to, że na każdym kroku możemy napić się wyciskanego, świeżego soku czy po prostu kupić owoce.








Oczywiście jest cała masa pączków, lodów, naleśników z czekoladą czy nawet Mc Donalds'a w wersji straganowej, ale przynajmniej jest wybór :)


A moją nową miłością kulinarną stały sie figi, których chyba nigdy wcześniej nie jadłam tak po prostu. Zawsze jako składnik jakiegoś dania. Są naprawdę fajne :)









Pysznego tygodnia! Uciekam na plażę!

wtorek, 27 sierpnia 2013

TRENING NA WAKACJACH




Na totalnym spontanie wyjechałam na wakacje. Tygodniowy urlop w Słonecznym Brzegu w Bułgarii. Wakacje jak, to wakacje. Wiadomo rozleniwienie, dookoła same pyszności, motywacja do biegania raczej niska.... No, ale jako urodzony prymus nie mogłabym sobie spojrzeć w oczy gdybym opuściła trening. Po całym dniu na plaży, po przespaniu chyba 20 godzin ( wstaję do pracy codziennie ok 4.30, więc mój organizm korzysta z opcji spania w każdej możliwej sytuacji) stwierdziłam, że czas na bieganie. Moja druga, zdecydowanie lepsza w bieganiu połowa nie była, o dziwo! chętna, do biegania. No ale w końcu dał się przekonać.Czas start!







Najpierw pobiegliśmy ok 3km totalnie pod górę, wzdłuż miasteczka, potem, zbiegliśmy uliczką w stronę plaży.







 Do tej pory była wakacyjna euforia, wiatr we włosach i ciekawość nowego terenu. Adrenaline budowała też duma z siebie, że oto ja na urlopie mogłabym korzystać z All Inclusive i popijać piwko przy basenie, a tymczasem realizuję plan treningowy. Balonik pewności siebie został przekłuty gdy wbiegłam na plażę. Bieganie po piasku, to naprawdę zupełnie inna  bajka. Jest naprawdę cięzko, stopy się zapadaja, nie ma jak się odbić, jedynym rozwiązaniem jest bieganie przy samej linii brzegowej, ale wtedy napadają na nas fale.







Trening na plaży jest z pewnością cenny, choć bardzo ciężki dla osoby przyzwyczajonej do chodnika, ścieżek rowerowych i sporadycznie lasu. Jednak okoliczności przyrody, morska bryza i wakacyjna wolność dają moc! Jutro sprawdzę jak się biega po plaży bez butów.



A Wy jakie macie zasady? Wakacje, to tez wakacje od biegania? A może zupełne przeciwieństwo i jeszcze więcej biegania? Ja dzisiaj spokojnie, 5 km :)