Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bieg na szczyt. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Bieg na szczyt. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 16 marca 2014

836 schodów, 37 pięter, 142 metry ZDOBYTE!

Zupełnie spontanicznie, bez wcześniejszych planów i specjalnych treningów wzięłam udział w "Biegu na szczyt 2014" czyli biegu na szczyt biurowca RONDO1 w Warszawie. Muszę przyznać, że po pierwszej fali euforii, która mną zawładnęła zaraz po decyzji o starcie przyszły rozterki czy dam radę, bo jak mówię wielbiciele biegania po schodach, to coś zupełnie innego niż tradycyjne bieganie.  Po zebraniu rad doświadczonych kolegów i rozmowie z trenerem o najlepszej rozgrzewce przed wysiłkiem tak silnie zakwaszającym organizm w sobotnie południe pojawiłam się w biurowcu.






Muszę przyznać, że organizacja była bardzo dobra, szybko idące kolejki, przebieralnie, toalety dostosowane do liczby uczestników. Do tego bardzo fajna koszulka startowa.

Po załatwieniu formalności zeszłam w okolice startu, żeby nie przegapić swojej kolejki no i żeby zrobić solidną rozgrzewkę : rozciąganie, przebieżka, skipy,  wykroki, przysiady, składy, wyskoki. Do startu podchodziły grupy 10 osobowe, zawodnicy startowali co 15 sekund.



Krótki korytarz i potem schody, schody, schody... wszystkie niemiłe sytuacje, które zapowiadali uczestnicy biegu niestety się sprawdziły. Nogi szybko poczułam, klatka bardzo duszna, ledwo można było złapać porządny oddech. Naprawdę było ciężko, w sumie pierwsze zmęczenie poczułam na 5 piętrze, na 7 piętrze przyszła pierwsza myśl "Jezu, jeszcze 30 pięter.NIE DAM RADY!!!!" W mojej grupie, nie było ani jednej kobiety, więc panowie szybko mnie wyprzedzili. Na polu walki zostałam ja, walka na płaszczyźnie silna wola i mój syndrom prymusa kontra potworna zadyszka.



Na szczęście wygrała wola walki. Pokonywałam piętra w równym tempie, niestety nie tak szybkim jak bym chciała. Im bliżej było do mety tym częściej pojawiali się zachęcający do walki wolontariusze, moje ulubione hasło dopingu, które rozbawiło mnie do łez " jeszcze tylko 5 pięter! naprawdę świetnie pani wygląda. Jest super!". No i było super, kolejne piętra szybko mijały, potem kilka metrów krętym korytarzem i wymarzony SZCZYT! Na mecie medal, przepiękny widok na Warszawę i stado kaszlących od zadyszki i braku powietrza biegaczy.





W pierwszej chwili przeraził mnie ból płuc i uczucie posmaku krwi w ustach, ale po chwili odpoczynku wszystko mi przeszło.

Dzisiaj pokonałam samą siebie, kolejny raz przeszłam własne granice i to jest najfajniejsze w sporcie.





Bieganie po schodach uznaje za dobry trening, fajną zabawę i przygodę, jednak pozostaje przy bieganiu tradycyjnym :)  A teraz lecę na niedzielne wybieganie :)

czwartek, 13 marca 2014

Bieg na szczyt czyli bieganie po schodach




Już w najbliższą sobotę odbędzie się czwarta edycja warszawskiego "Biegu na szczyt", który odbywa się na klatce schodowej jednego z najwyższych stołecznych biurowców RONDO 1. Zasady? 836 schodów wiodących na 37.piętro, zawodnik i czas. Każdy z zawodników jest wypuszczany co 15 sekund. 12 osób z najlepszym wynikiem startuje w finale. Oczywiście osobno biegną kobiety i mężczyźni.

Z doświadczeń z poprzednich edycji wynika, że najlepsi zawodnicy są w stanie pokonać ten dystans w ok 3 i pół minuty, średni czas mężczyzn, to 6 min 30 sekund. Średni czas kobiet 7 minut 40 sekund.

Kategoria specjalna, to dzielni strażacy, którzy trasę pokonują w całym ekwipunku


Cała kasa z opłat wpisowych jest przekazana na SOS WIOSKI DZIECIĘCE. A na uczestników na mecie czekają medale i piękny widok.


Kolega Rostek Biega, który bierze udział już 4 raz w "Biegu na szczyt" udzielił mi kilku rad:

1. trzymać równe tempo, nie biec zbyt szybko na początku

2.biec, co 2 schodek, bo jest to najbardziej ekonomiczna czasowo i wysiłkowo opcja

3.klatka schodowa jest lewoskrętna, a więc na 2 schodki przed półpiętrem wyciągaj lewą rękę i łap za poręcz na kolejnym półpiętrze

4. panuj, nad oddechem, bo na klatce schodowej jest duszno i w okolicach 20 piętra można już się porządnie zasapać.


Dzisiaj planuję lekki trening na schodach, żeby potrenować technikę wbiegania :) A w sobotę startuję w Biegu na Szczyt.

Nie spodziewam się mega wyniku, bo wiem, że starzy wyjadacze już od początku roku trenowali w różnych drapaczach chmur np w Pałacu Kultury, ale zawsze warto spróbować :)

Trzymajcie kciuki i dajcie znać czy macie jakieś patenty dotyczące biegania po schodach