Pokazywanie postów oznaczonych etykietą trening biegacza. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą trening biegacza. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 9 lutego 2016

Przymusowa przerwa!

Dlaczego tak często los nas zaskakuje i wparowuje w nasze życie z jakimś newsem zupełnie nie w porę? Już wyjaśniam o co mi chodzi. Akurat teraz gdy mam masę energii, chętnie ćwiczę, biegam, próbuję nowych dyscyplin....musiałam się rozchorować. Sprawa z pozoru bagatelna, bo niby tylko odwlekana wizyta u dentysty przerodziła się w stan zapalny, antybiotyk, ketonal i nocne wizyty w klinikach... Jestem totalnie nie do życia, całą energie wykorzystuję żeby jakoś funkcjonować w pracy, ale poza tym, to dramat. Wegetacja w domu i odliczanie minut, kiedy znowu będę mogła wziąć leki i choć trochę przestanie boleć. Zwariować można Dlaczego to się nie przytrafiło w czasie gdy miałam totalnego lenia, nie chciało mi się trenować i ogólnie miałam fazę domatora? No dlaczego?
Akurat teraz gdy mam dużo pracy, chciałam dużo trenować i jeszcze zapisałam się na kurs dietetyczny. Ech....próba charakteru. Trzymajcie kciuki, żebym nie oszalała.

Jak Wy sobie radzicie z takimi psikusami losu? z kontuzjami, chorobami, zaskakującymi sytuacjami, które totalnie krzyżują plany?



niedziela, 16 marca 2014

836 schodów, 37 pięter, 142 metry ZDOBYTE!

Zupełnie spontanicznie, bez wcześniejszych planów i specjalnych treningów wzięłam udział w "Biegu na szczyt 2014" czyli biegu na szczyt biurowca RONDO1 w Warszawie. Muszę przyznać, że po pierwszej fali euforii, która mną zawładnęła zaraz po decyzji o starcie przyszły rozterki czy dam radę, bo jak mówię wielbiciele biegania po schodach, to coś zupełnie innego niż tradycyjne bieganie.  Po zebraniu rad doświadczonych kolegów i rozmowie z trenerem o najlepszej rozgrzewce przed wysiłkiem tak silnie zakwaszającym organizm w sobotnie południe pojawiłam się w biurowcu.






Muszę przyznać, że organizacja była bardzo dobra, szybko idące kolejki, przebieralnie, toalety dostosowane do liczby uczestników. Do tego bardzo fajna koszulka startowa.

Po załatwieniu formalności zeszłam w okolice startu, żeby nie przegapić swojej kolejki no i żeby zrobić solidną rozgrzewkę : rozciąganie, przebieżka, skipy,  wykroki, przysiady, składy, wyskoki. Do startu podchodziły grupy 10 osobowe, zawodnicy startowali co 15 sekund.



Krótki korytarz i potem schody, schody, schody... wszystkie niemiłe sytuacje, które zapowiadali uczestnicy biegu niestety się sprawdziły. Nogi szybko poczułam, klatka bardzo duszna, ledwo można było złapać porządny oddech. Naprawdę było ciężko, w sumie pierwsze zmęczenie poczułam na 5 piętrze, na 7 piętrze przyszła pierwsza myśl "Jezu, jeszcze 30 pięter.NIE DAM RADY!!!!" W mojej grupie, nie było ani jednej kobiety, więc panowie szybko mnie wyprzedzili. Na polu walki zostałam ja, walka na płaszczyźnie silna wola i mój syndrom prymusa kontra potworna zadyszka.



Na szczęście wygrała wola walki. Pokonywałam piętra w równym tempie, niestety nie tak szybkim jak bym chciała. Im bliżej było do mety tym częściej pojawiali się zachęcający do walki wolontariusze, moje ulubione hasło dopingu, które rozbawiło mnie do łez " jeszcze tylko 5 pięter! naprawdę świetnie pani wygląda. Jest super!". No i było super, kolejne piętra szybko mijały, potem kilka metrów krętym korytarzem i wymarzony SZCZYT! Na mecie medal, przepiękny widok na Warszawę i stado kaszlących od zadyszki i braku powietrza biegaczy.





W pierwszej chwili przeraził mnie ból płuc i uczucie posmaku krwi w ustach, ale po chwili odpoczynku wszystko mi przeszło.

Dzisiaj pokonałam samą siebie, kolejny raz przeszłam własne granice i to jest najfajniejsze w sporcie.





Bieganie po schodach uznaje za dobry trening, fajną zabawę i przygodę, jednak pozostaje przy bieganiu tradycyjnym :)  A teraz lecę na niedzielne wybieganie :)

niedziela, 20 października 2013

Trening biegowy w górach





Właśnie przyjechaliśmy do rodziców mojej szybszej połowy, którzy mieszkają we Włoszech w Castel Nuovo ne Monti. Tygodniowy urlop jest połączony z tygodniowym, codziennym treningiem w górach. Do tej pory moje podbiegi ograniczały się do takich ulic jak  Belwederska, Goworka , Sanguszki, Karowa czy Górczewska w okolicach Wola Parku. Muszę przyznać, że przed Biegnij Warszawo zastanawiałam się jak mi pójdzie odcinek "pod górkę", bo zazwyczaj biegam niemal wyłącznie po płaskim. Poszło spoko, no i życiówka na 10 km. Potem radość, pierwsze 15 km, decyzja o udziale w półmaratonie.

No i dzisiaj muszę przyznać, że całe moje dotychczasowe miejskie bieganie, to nic w porównaniu do biegania w terenie górskim. I zaznaczam, że nie biegam po górach, tylko po drogach. Po prawdziwych górach nawet sobie w tej chwili nie wyobrażam :)

 

 






Na pierwszy trening wybraliśmy trasę 5km, podobno najprostsza. Od pierwszego metra pod górę, potem trochę w dół i jeszcze dłużej pod górę, no i tak na zmianę. W końcu dosyć długi odcinek" z górki" i tu zdziwienie! Do tej pory myślałam że odcinki w dół sa relaksujące i prościutkie, ale okazuje sie, że gdy zbocze jest naprawdę strome, to przy nabraniu dużej prędkości ciężko zapanować nad koordynacją i łatwo się przewrócić. W efekcie mięśnie pracowały jeszcze bardziej. Potem oczywiście był jak dla mnie hardcorowy odcinek w górę. Zazwyczaj cały trening odbywam bez przerw, maszerowania czy innych odpoczynków, ale tym razem musiałam dwa razy się zatrzymać, że złapać oddech. Po 5km byłam 10 razy bardziej zmęczona niż po 15 km w Warszawie. Muszę przyznać, że jest ciężko, ale jak to przetrwam, to półmaraton mikołajowy w Toruniu jest mój!!!!!!

 

 






A Wy gdzie biegacie? Po płaskim czy tereny górskie? A może po prostu wykorzystujecie lokalne górki ? 

 

 


czwartek, 22 sierpnia 2013

Plan biegowy kontra spontaniczne bieganie



Właśnie realizuję drugi tydzień planu biegowego, który ma mnie przygotować do osiągnięcia wyniku ok 50 min podczas Biegnij Warszawo. Dzisiaj według planu miałam przebiec 6km w tempie 6.30 i 2 kilometry w 5.50. W sumie przebiegłam prawie 9 km, bo tak akurat wyszło .....nie mam pojęcia czy planu treningowego trzeba się trzymać idealnie? Bo ja po prostu wychodzę z klatki, robię rozgrzewkę i biegnę . Niemal nigdy nie jest tak, że idealnie wyliczę trasę i zamierzony dystans kończy się przed moim szlabanem. Zawsze jest trochę więcej, o kilometr, dwa czasami pół. No i pytanie. Skoro w planie jest 8km, to po ośmiu mam skończyć i dojść do domu czy biec 10 km? Ja biegnę, bo wychodzę z założenia, że wyszłam biegać, a nie chodzić. Druga sprawa to tempo. Staram się utrzymywać zalecaną prędkość, ale robię to tylko na wyczucie. Weryfikuje to po każdym kilometrze głos z aplikacji, ale nie jest on w 100 % miarodajny. Pytań u początkującego biegacza jest oczywiście wiele....Ze względu na brak doświadczenia mój plan biegowy jest wypełniany w 70% zgodnie z zaleceniami, ale się staram i nigdy nie odpuszczam. Musze podpytać bardziej doświadczonych biegaczy :)







Mimo pewnych uchybień w wypełnianiu planu biegowego widzę różnicę w stosunku do biegania spontanicznego bez planu i pomysły w oparciu o emocje i zajawkę. Mimo, że czasami ciężko jest zrozumieć jakim cudem bieganie 3 razy w tygodniu może byc lepsze od biegania 7 razy w tygodniu, to zdecydowanie widzę poprawę. Po pierwsze mam więcej siły, po drugie moje nogi mają czas na odpoczynek i wzmocnienie podczas innych dziedzin sportu, a po trzecie, to jestem jak narkoman na głodzie i po prostu strasznie chce mi się biegać. Dzisiaj przebiegłam na totalnym luziku prawie 9km, a czułam się jak po 2 km. Bieganie z planem ma sens, nawet gdy na początku trudno się przyzwyczaić.


A Wy macie plany biegowe? Czy biegacie na spontanie?





piątek, 16 sierpnia 2013

Pierwszy tydzień z planem treningowym

 

 

 

 

 

W bieganiu po prostu się zakochałam. Początki były trudne, ale w miarę upływu czasu, systematycznych treningów i coraz lepszej kondycji zaczęło mi się naprawdę fajnie biegać. Bieganie stało się dla mnie czymś tak naturalnym, że nie ma juz mowy o zadyszkach, przystawaniu, maszerowaniu. Nie mam pojęcia czy to kwestia w miarę opanowanej techniki, która pomaga unikać kontuzji i się nie męczyć ( bo wiedzę na ten temat mam czysto internetową, nigdy nie biegałam z trenerem) czy po prostu w oparciu o minimalne doświadczenię, metodę prób i błędów i wiedzę zaczerpniętą z internetu wypracowałam sobie jakiś mój osobisty plan treningowy i rytm biegania.

                                                   

Super w bieganiu jest to, że można biegać o każdej porze, kiedy akurat masz czas, nic nie kosztuje, nic cię nie ogranicza. Bieganie daje wolność! Jako osoba, która połknęła haczyk wkręciłam się na tyle mocno, że oczywiście chciałam biegać codziennie. Niestety mój nowy plan biegowy zakłada bieganie 3 razy w tygodniu. Z jednej strony szkoda, ale z drugiej czuję efekty. Zupełnie inaczej reaguje mój organizm na godzinny trening gdy miał czas się zregenerować.Nawet jeśli regeneracja nie oznaczała dnia bez sportu lecz dzień z inną dyscypliną.


Wczoraj biegało mi się naprawdę świetnie, od pierwszej chwili czułam jak rozpiera mnie energia. Biegłam i sie uśmiechałam, w głowie endorfiny, w uszach muzyka. Udało mi się przez 8 km utrzymywać tempo 5.00 - 5.20 /km , także całkiem dobrze jak na moje umiejętności. Poprawiłam wynik na 5km z 27 min zeszłam do 26 min. Myślę, że to efekt pozytywnego nastawienia, zregenerowanego organizmu i chłodniejszej pogody :)


W tym tygodniu biegałam we wtorek i czwartek po 8km, jutro planuję 7km i w niedzielę trening out door'owy 10km z grupą biegową pod okiem trenera ( tak czyli o jeden dzień biegowy więcej :)))). Poza tym była zumba, dwa razy TBC i środa z relaksem :)


Jutrzejsze bieganie chyba zaplanuję w jakimś nowym miejscu, może żoliborska cytadela? albo łazienki? Dam znać co w końcu wymyśliłam.

 

 

 


A Wy macie jakieś trasy specjalne do biegania? takie odświętne, nie codziennie ?

wtorek, 13 sierpnia 2013

Trening uzupełniający dla biegaczy

"Bieganie, to nie tylko bieganie." to cytat, który bardzo mocno utkwił mi w pamięci. Jako początkująca, rozemocjonowana biegaczka, która po prostu pokochała bieganie zaczęłam trenować codziennie, każdego dnia więcej, dawałam z siebie wszystko. Jednak zdaniem ekspertów codzienne trenowanie, zwłaszcza na początku może prowadzić do przetrenowania i co za tym idzie, zmęczenia, zniechęcenia, kontuzji.....








W większości artykułów na temat biegania eksperci doradzają, by robić przerwy między treningami biegowymi i uzupełniać je treningami wzmacniającymi mięśnie.


Ja od tego tygodnia zaczęłam trenować według planu treningowego "w 10 tygodni osiągnąć poniżej 50 minut na 10 km". Zgodnie z planem biegam 3 razy w tygodniu, 2 razy w tygodniu wzmacniam mięśnie na fitnessie i raz poprawiam kondycję na zumbie.






Myślę, że będę na stałe chodziła na "płaski brzuch", bo wzmacnia mięśnie brzucha i pleców oraz na TBC bo świetnie wzmacniają nogi. ZUMBA, to dla mnie zastrzyk radości, endorfin, świetna zabawa, no i mega wycisk. Po treningu wychodzę totalnie zmęczona :) uwielbiam to! Zumba to fitness, taniec, latynoski temperament. Oczywiście najwięcej zależy od instruktora, bo są tacy którzy po prostu przychodzą do pracy, ale są tacy którzy zarażają energią i sprawiają, że nawet gdy wydaje Ci się, że nie masz siły to jednak po chwili masz :) Zumba jest ekstra, ale ostrzegam, bo uzależnia!







W tym tygodniu chciałabym w końcu spróbować treningów outdoor'owych, które organizuje Zdrofit - 85 minut treningu biegowego, w tym 10 km biegu, rozgrzewka i rozciąganie.


A Wy jakie dyscypliny sportu uprawiacie poza bieganiem?





sobota, 10 sierpnia 2013

Trening biegacza!





Do tej pory moje bieganie można podzielić na etapy. Pierwszy etap można określić jako "chodzony", bo dużo więcej maszerowania, odpoczywania i marudzenia niż biegania. Drugi etap "Dobra zapisałam się na bieg!"....tylko jak ja przebiegnę 5km w upale?Etap trzeci- kocham biegać na piątki, ale czas na dychę! No i jest dycha!Małymi krokami kolejne wyzwania podjęte i to z nie najgorszymi jak na laika wynikami. Do tego bieganie co najmniej 5 razy w tygodniu na 5,7,10 km...różnie. Bieganie w dowolnym tempie, w zależności od sił, pogody, dnia....trening systematyczny i ciężki, ale totalnie bez planu. No i tutaj przychodzi moment na zaplanowany trening biegacza. Zanim wybrałam trening dla siebie przewertowałam dziesiątki stron w internecie, bo po pierwsze większość treningów ma rozpisany plan albo dla totalnie zaczynających albo dla zaawansowanych. Mało jest treningów podzielonych na treningi dla kobiet i mężczyzn, no i jest masa treningów pod konkretne zadania : bieg na 5, 10 km, półmaraton, maraton, poprawę wyników itd


Ja swój tryb treningowy znalazłam na stronie www.treningbiegacza.pl, trening przygotowujący do poprawiania wyniku na 10 km. Szczegóły znajdziecie TUTAJ: TRENING BIEGACZA- PRZYGOTOWANIE DO 10KM PONIŻEJ 50 MIN


Trening zakłada bieganie 3 razy w tygodniu na rózne dystanse, zróżnicowane tempo + rozciąganie, i krótkie, szybkie biegi. Do tego osobiście dołożyłabym raz w tygodniu trening kondycyjny np zumbę, którą uwielbiam i raz w tygodniu zajęcia fitnessowe TBC, ABT czy płaski brzuch.


Taki plan mam zamiar trenować do 6 października czyli do startu w "Biegnij Warszawo" na 10 km.


A potem przejdę na wyższy poziom :)

Planem treningowy przygotowany przez www.treningbiegacza.pl do półmaraton TRENING BIEGACZA PRZYGOTOWUJĄCY DO PÓŁMARATONU


Zgodnie z planem treningowym będę biegała rzadziej niz do tej pory bo 3, a nie 5-6 razy w tygodniu, ale za to intensywniej i rygorystycznie. Bardzo jestem ciekawa efektów.


Nowy plan treningowy od nowego tygodnia, a dzisiaj jeszcze biegałam sobie 9 km spontanicznie w mega ulewie :)


A Wy jakie macie plany treningowe? Ile razy w tygodniu biegacie?