wtorek, 5 listopada 2013
poniedziałek, 4 listopada 2013
Internetowa społeczność Biegaczy
W najnowszym Runner'sie artykuł o internetowej społeczności biegaczy. Autor z jednej strony opisuje grupę blogerów piszących o treningach, z drugiej strony pisze o systemie wymiany informacji, umawianiu na treningi czy udzielaniu porad biegowym przedszkolakom przez "starych wyjadaczy". Poruszony jest też wątek aplikacji pomagających w kontrolowaniu treningów i dzieleniu się wynikami.
Mowa jest też o obśmiewanym trendzie wrzucania zdjęć z treningów, udostępniania wyników na portalach społecznościowych i takim haśle "jeśli nie odpaliłeś endomondo to tak jakbyś nie zrobił treningu". Jednak cokolwiek by nie mówiono o wirtualnej twarzy biegaczy, to myślę, że bardzo fajnie, że tworzy się taka zintegrowana społeczność fanów biegania. Mnie osobiście motywuje do treningów pisanie bloga i pozytywne komentarze na facebooku. To trochę jak doping podczas biegu, tyle że w internetowym wydaniu.
A teraz czas na autopromo. W Runner'sie jest też mowa o mojej akcji Pozdrów Biegacza. Polecam :)
A Was motywuje społecznośc internetowa? Czytanie/pisanie blogów zachęca do biegania?
Nocne bieganie
![]() |
| Odblaski to podstawa! Widoczny=bezpieczny |
Ale fajnie! Przez nawał pracy, mordercze wręcz niewyspanie i wstawanie o 4.30 przestałam biega późnym wieczorem i przeniosłam treningi na 19.00/20.00 czasami jeszcze wcześniej, a w niedzielę w ciągu dnia. Dzisiaj popołudniowe odsypianie przedłużyło się do 21.00 więc pora biegania wypadła ok 23.00.
Już zapomniałam jakie to świetne uczucie, niemal jak medytacja. Cisza, spokój, puste ulice,wrażenie poprawiło jeszcze to, że dzisiaj biegałam bez muzyki. Miała być krotka, stała 5-kilometrowa pętelka, ale w końcu pobiegliśmy do Parku Moczydło i wyszło coś ok 7km. Naprawdę świetny relaks, po wszystkich stresach, zabieganym dniu, milionach spraw do załatwienia. A i początkowo chłodne powietrze po chwili stało sie przyjemne i sprawiło, że lepiej się biegało. Na chodnikach nie było tłumów, na trawnikach nie czaiły się psy, więc cała trasa nasza :) a biegających było na tyle wielu, że czuliśmy się częścią biegowej grupy :) Naprawdę mam wrażenie, że moją ulubioną porą roku do biegania może okazać się zima. Przynajmniej póki co im chłodniej tym fajniej, lepiej, lżej mi się biega. Marzy mi się jakiś weekend w stolicy europejskiej i takie nocne, zimowe, biegowe poznawanie miasta. Tymczasem już za tydzień Bieg Niepodległości, a za miesiąc AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA Półmaraton!!!!!! trzeba budować kondycję :) Trzymajcie kciuki!
Subskrybuj:
Posty (Atom)





