wtorek, 3 września 2013

BIEG PRZECIWKO PRZEMOCY!

 

 

 

 

 

 

Jak zapewne większość z Was słyszała kilka dni temu doszło w warszawskim lesie Kabackim do strasznego zdarzenia, biegaczka, która akurat była tam na treningu została zgwałcona. Moim zdaniem jest, to straszne, że w XXI wieku nie możemy czuć się bezpiecznie, że wychodząc pobiegać nawet o godzinie 19.00 musimy brać pod uwagę fakt, że możemy paść ofiarą jakiegoś bandyty. W głowie się nie mieści, że w centrum Europy, przed zmrokiem, w stolicy dochodzi do czegoś takiego! To jak mają się czuć osoby z mniejszych miast, miasteczek wsi gdzie nie ma ochrony, straży miejskiej, monitoringu czy czasami nawet oświetlenia? I jeszcze są osoby, które potrafią mówić/pisać, że jest sama sobie winna bo poszła biegać do lasu...ręce opadają.... Jeśli nie zgadzacie się z takim stanem rzeczy albo chcecie wyrazić swoją solidarność ze zgwałconą biegaczką weźcie udział w wydarzeniu, które organizuje moja znajoma. Mama, działaczka, pisarka Sylwia Chutnik.



Zapraszamy WSZYSTKICH BEZ WZGLĘDU NA WIEK I PŁEĆ na bieg / marsz solidarnościowy po Lesie Kabackim 

 

5 września, czwartek, godzina 20.00.

 

Spotykamy się przy wyjściu z metra Kabaty (od strony Tesco). Później biegniemy do lasu (zaplanowana trasa: 2 km) lub po nim spacerujemy.

 

Niezależnie od tego, czy masz kondycję fizyczną czy nie: przyjdź i pokaż, że nie ma przyzwolenia na przemoc. Weź ze sobą znajomych, rodzinę, zwierzęta i rowery.

 

Nasz bieg/marsz będzie symbolicznym gestem solidaryzowania się z ofiarą piątkowego gwałtu.

 

Mamy prawo uprawiać sport, kiedy i gdzie chcemy!

Mamy prawo wyjść po zmroku, nawet do lasu!

Ale nikt nie ma prawa nas zaatakować!

 

To nie my jesteśmy winne gwałtom – mamy dość słuchania, że ofiara „sama tego chciała”, „przecież mogła się obronić”, "prowokowała".

 

Gwałt to forma przemocy.

 


O sprawie:

30 sierpnia br., w piątek wieczorem około godziny 19 doszło do gwałtu. Kobieta uprawiała jogging w Lesie Kabackim. Biegła ścieżką, która jest przedłużeniem ul. Moczydłowskiej, w zachodniej części lasu. W pewnym momencie zbiegła ze ścieżki I tam, między drzewami, została zaatakowana przez nieznanego mężczyznę. Napastnik zagroził jej pistoletem (nie wiadomo: prawdziwym czy atrapą). Trzymał ją jedną ręką, miał też uderzyć jakimś kijem czy gałęzią. Po wszystkim uciekł. Kobiecie udało sie wydostać z lasu i zadzwonić po policję.

Sprawca nadal jest poszukiwany.


ORGANIZATORKI:

Sylwia Zaczkiewicz - grupa 'Otwarte Serca Zaciśnięte Pięści' , tel: 502214501

Sylwia Chutnik - Fundacja MaMa, tel: 503046317

8 komentarzy:

  1. gnoje nie mam słów zwyczajnie! Sama biegam zwykle nawet po 22 (nawet zimną) i znajomi pytają czy zabieram ze sobą gaz pieprzowy.

    Wielka szkoda, że dopiero 7go jadę do Warszawy : /

    Pozdrowienia z Gdańska
    JeCamiLove
    http://www.jecamilove.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. jednak nie jest tam tak bezpiecznie jak wszyscy myśleli...a 19 to przecież nawet nie ciemno było...pobiegnę w czwartek ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super! cieszę się, że biegaczki potrafią się zjednoczyć w słusznej sprawie!

      Usuń
  3. Bede z Wami biegla mentalnie, bo troche to daleko.

    OdpowiedzUsuń
  4. Okropna sprawa. Ale tak szczerze ?? Nigdy sama bym nie biegała po lesie. Nawet w ciągu dnia w lesie jest niebezpiecznie. Trzeba uważać - czasami taka wielka odwaga albo raczej bezmyślność jest zgubna.Trochę wyobrazni nie zaszkodzi.Ja mieszkam przy lesie i u nas w ciągu dnia były napady na kobiety .

    OdpowiedzUsuń